*/ ?>
KOLEJOWY.
  • Polish (Poland)
  • English (United Kingdom)
W kategorii marzeń Łódź jest pierwsza

Rozmowa z Bogdanem Zdrojewskim, ministrem kultury i dziedzictwa narodowego

EC1 Dziennik Kolejowy: Czy zechciałby Pan sięgnąć pamięcią wstecz i powiedzieć, kiedy po raz pierwszy usłyszał Pan o tym pomyśle?

Bogdan Zdrojewski: To było dość dawno, chodziło o sieć połączeń kolejowych. W niezwykłych okolicznościach mój dawny wiceprezydent Wrocławia Zygfryd Zaporowski, współpracujący przy projektowaniu trasy kolejowej Wrocław – Łódź - Warszawa, postanowił zasięgnąć mojej opinii dotyczącej realności przebiegu tej trasy. Był rok 2002. Po prostu nagle sobie przypomniał, iż nie tylko znam uwarunkowania związane z planami miejscowymi, ale - jako dawny maszynista trakcji elektrycznej - znam też kolej. Rzeczywiście, jako młodszy maszynista trochę po tej naszej kochanej ojczyźnie pojeździłem. Akurat w Łodzi, ze składem raz towarowym, raz osobowym, byłem jedynie dwa razy.

Jaki ten pomysł wydał się Panu na początku? Czy miał Pan ochotę powiedzieć raczej: porywają się z motyka na słońce, czy może: świetnie, życzę powodzenia, ta idea skieruje Łódź na dobre tory?

- Projekt wydawał się mało realny. Nagle dla całego projektu, by „zahaczyć” o Łódź, trzeba było wydać gigantyczną kwotę. Ponadto cel komunikacyjny, choć osiągalny, nie miał żadnego innego sensu. Kolej w tym czasie to był praktycznie bankrut, a tu taka fanaberia!

Był Pan w Łodzi w lutym 2008 i w lipcu 2008 roku na rozstrzygnięciu międzynarodowego konkursu architektonicznego na Specjalną Strefę Sztuki i wtedy wysoko ocenił Pan projekt i jego rozmach, porównał go do głośnych rewitalizacji i modernizacji kilku miast europejskich. Te słowa wzbudziły nadzieję na wsparcie finansowe ze strony ministerstwa. W tym roku, podczas transmitowanej w internecie konferencji prasowej o podziale funduszy unijnych, wyróżnił Pan projekt łódzki, ale uzależnił przyznanie pieniędzy z listy rezerwowej na Specjalną Strefę Sztuki od inwestycji kolejowej. Wiadomo już, że ta inwestycja ruszy w drugim kwartale przyszłego roku, dworzec zostanie zamknięty i zacznie się przebudowa. Czy tym samym Łódź może liczyć na środki unijne?

- Te przyjazdy do Łodzi to było pewne odkrycie, ale przyznam, że poprzedzone już kilkoma spojrzeniami na kierunki myślenia o mieście. Od 2007 roku różne osoby z łódzkiego środowiska samorządowego i biznesowego podejmowały skuteczne próby zainteresowania mnie tym projektem. Połączenie rozmaitych wyzwań: komunikacyjnych, biznesowych, kulturowych wydaje się największym osiągnięciem. Sam konkurs architektoniczny na Specjalną Strefę Sztuki przyniósł dodatkowo sprawdzenie marzeń realnymi, pragmatycznymi narzędziami. I choć wiem, że „papier wszystko przyjmie”, a życie niekoniecznie, to moje komplementy pod adresem inicjatorów projektu były autentyczne i nadal są aktualne. To jeden z najciekawszych projektów tego typu w Europie! Dziś projekt ma ważne atuty: pierwszy to minister infrastruktury Cezary Grabarczyk, a drugi to zdeterminowane władze samorządowe z dobrze poukładanym biznesem. Są też, niestety, dwie wady. Pierwsza to czas: by aspirować o środki europejskie, a więc przenieść projekt z rezerwy do grupy projektów realizowanych, inwestycja w obszar strefy artystycznej powinna mieć istotne wydatki już w przyszłym roku (a nie tylko w zakresie infrastruktury kolejowej). Druga to kryzys i konieczność racjonalizowania wydatków na kulturę. Mam jednak przekonanie, iż jakość projektu, jego sensowność, a zwłaszcza kompatybilność, jest potencjalnym źródłem dla uzyskania w finale satysfakcjonujących decyzji. Wymaga to jednak determinacji, prawdopodobnie pewnych korekt co do skali i urealnienia terminów. Z mojej strony życzliwość dla tego projektu jest najwyższa.

Łódź szuka tożsamości na miarę XXI wieku i jej źródło widzi w kulturze i sztuce. A jak ten projekt dzisiaj wygląda z perspektywy ministra kultury?

- Postęp w myśleniu kategoriami kultury o atrakcyjności Łodzi wyznaczanej poprzez wartości artystyczne jest wyraźny, nawet imponujący. Wreszcie po latach nastąpiło też pogodzenie z przemysłowym charakterem miasta w najlepszym tego słowa znaczeniu. To przecież tutaj powstało pierwsze, najlepsze muzeum polskiej sztuki współczesnej. Działania wielu grup artystycznych, zwłaszcza tych nieco niszowych, mają ciekawą perspektywę. Łódź staje się ważnym adresem i to wszyscy muszą docenić.

Co Łódź powinna zrobić, jakie podjąć starania, by temu projektowi - czyli sobie - pomóc?

- Ważne jest tempo prac przy przebudowie węzła komunikacyjnego, stałe monitorowanie potrzeb w zakresie usług kulturotwórczych, elastyczność w myśleniu o funkcjach: łączenie, mobilność, uniwersalność, samofinansowanie części usług, a przede wszystkim - w przypadku porażki -posiadanie projektu alternatywnych rozwiązań, by, być może w dłuższej perspektywie, ale jednak dopiąć celu! Tu nie może być miejsca na nieodpowiedzialność, przypadkowość czy brak „ubezpieczeń projektu”. Jest za ciekawy, za wartościowy, by mógł polec.

Nowe Centrum Łodzi będzie atrakcją i dla łodzian, i dla przyjezdnych, turystów, cudzoziemców. Jak Pan ocenia szanse Łodzi w staraniach o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury?

- W chwili obecnej Łódź w kategorii marzeń jest na pierwszym miejscu. Marzeń najlepiej rokujących. W kategorii miast przygotowanych już dziś projektami i inwestycjami - w ścisłej czołówce. W kategorii już przygotowanych stolic jeszcze... trochę brakuje.

Tuż przed rozpoczęciem inwestycji kolejowej w Nowym Centrum Łodzi spisaliśmy trzy lata przygotowań snując wizje wymarzonej przyszłości miasta. Wyobraźmy sobie przez chwilę, że jesteśmy w Łodzi za 10 - 15 lat... Co chciałby Pan wtedy zobaczyć?

- Miasto kompletne. Świadome swojej pozycji. Oryginalne. Takie miejsce w Polsce, którego nie można pominąć. To ważne nie tylko dla Łodzi, ale dla nas wszystkich, obywateli Warszawy, Krakowa, Gdańska, Wrocławia czy też Poznania. Łódź stać na to, ma potencjał.

Rozmawiał Kostek Lichtenstein

 

Podziel się
 


EC1 DZIENNIK KOLEJOWY

KWIECIEŃ-MAJ 2010
NUMER 211



LISTOPAD-GRUDZIEŃ 2009
NUMER 291