*/ ?>
KOLEJOWY.
  • Polish (Poland)
  • English (United Kingdom)
Inwestycje dla pasażerów


Rozmowa z Krzysztofem Celińskim, Prezesem Zarządu PKP Intercity SA


Kiedy PKP Intercity zadebiutuje na warszawskiej giełdzie? Czy nadal optujecie Państwo za 2010 rokiem?

Myślę, że 2010 rok jest dosyć realny, jeżeli chodzi o wejście PKP Intercity na giełdę. W kontekście prywatyzacji naszej firmy przypomina mi się artykuł w tygodniku „Economist” o chińskich firmach na giełdzie w Szanghaju. Tam też przez dłuższy czas wstrzymane były wszystkie IPO, a teraz jest taki popyt na akcje, że ich ceny, które uzyskano w IPO dla małych firm, dorównują tym, które były planowane w okresie koniunktury. Sytuacja w naszym kraju może się rozwinąć według podobnego scenariusza.
W wydaniu chińskim to jest mało, u nas to byłoby raczej dużo. Firmy te uzyskują takie ceny, jakie były planowane jeszcze w okresie dużej koniunktury. Planowanie wejścia PKP Intercity na giełdę na pierwszą połowę 2010 roku ma zatem całkiem realne podstawy.

Gdzie pozyskane środki zostaną zainwestowane?

Nasza firma jest oceniana przede wszystkim z punktu widzenia pasażerów. Więc jeżeli mówimy o inwestycjach, to przede wszystkim będą to inwestycje taborowe oraz inwestycje w systemy sprzedaży. Kupno biletu to pierwsze zetknięcie pasażera z przewoźnikiem. Chcemy, aby na najlepszych polskich dworcach pojawiły się automaty biletowe. Będziemy rozwijać też sprzedaż internetową oraz inwestować w centra obsługi klientów.

W styczniu 2010 roku wejdzie w życie tzw. III pakiet kolejowy, przewidujący między innymi otwarcie rynku przewozów kolejowych oraz liberalizację rynku przewozów międzynarodowych. Jak nowe przepisy wpłyną na Intercity?

1 stycznia 2010 r. nie przyniesie rewolucji, to jest po prostu data w przepisach. Nadal będziemy blisko współpracować z zagranicznymi partnerami. Najnowszym projektem PKP Intercity oraz kolei niemieckich jest uruchomienie wspólnego biura marketingu w Berlinie, gdzie pracuje zarówno nasz przedstawiciel, jak i reprezentant kolei niemieckich. Biuro będzie zachęcało do korzystania z komunikacji kolejowej pomiędzy naszymi krajami. W ruchu zagranicznym wiele osób podróżuje autokarami, samochodami osobowymi, stosunkowo niewielu podróżnych korzysta z kolejowych linii zagranicznych.

PKP Intercity zakupiła najnowocześniejsze lokomotywy Eurosprinter firmy Siemens. Kiedy pojawią się one na polskich torach?

Dostaliśmy propozycję nowego rozkładu jazdy na rok 2010. Dzięki tej lokomotywie z Warszawy do Krakowa będziemy mogli dojechać w 2 godz. 20 min, a w 2 godz. 28 min z Katowic do Warszawy. Pozwala to więc znacząco skrócić czas jazdy. Oczywiście do oficjalnego rozkładu jazdy dokłada się kilka minut – 3-4 min, które są przewidziane dla spóźnialskich pasażerów. Na pewno lokomotywy Eurosprinter wykorzystamy na tych trasach.

Co uznałby Pan za największy sukces firmy?

Sukcesem jest wprowadzenie wielu nowych inicjatyw. Mam tu na myśli przede wszystkim wymianę taboru – cały czas pojawiają się plany zakupu nowych lokomotyw. Dużym sukcesem jest też dosyć istotny wzrost sprzedaży biletów przez internet. Chcemy nadal to rozwijać, pracujemy nad tym, żeby objąć możliwością zakupu w internecie biletów na całą gamę pociągów, a nie tylko na pociągi z rezerwacją miejsc.
Lada dzień wprowadzimy automaty do sprzedaży biletów. Chcemy wprowadzić je na większą skalę, aby łatwiej można było na Dworcu Centralnym kupić bilet. Automaty byłyby obsługiwane głównie z karty kredytowej, ponieważ do zakupu biletu kolejowego zwykle konieczne są większe kwoty niż w przypadku komunikacji miejskiej. Korzystanie więc z automatu, do którego trzeba włożyć banknot 100- lub 200-złotowy, może budzić obawy, że gdy coś się źle zrobi, to się nie odzyska pieniędzy. A obsługa karty to czynność coraz bardziej powszechna.
Mamy plany modernizacji centrum obsługi klienta, które teraz znajduje się w Łodzi, a które nie obsługuje całej Polski. Już dogadaliśmy się z TP SA, będziemy rozmawiali z operatorami telefonów komórkowych. Będzie można z całej Polski zadzwonić w jedno miejsce i uzyskać informację na temat wszystkich pociągów, nie tylko naszych.

A w jakim obszarze widziałby Pan największe problemy?

Podstawowym problemem całej branży jest jej zacofanie, wieloletnie zaniedbania. To wynika oczywiście z różnych przyczyn. Ta branża była kiedyś za bardzo rozbudowana we wszystkich krajach komunistycznych. Była głównie nastawiona na monopolistyczny transport ładunków i pasażerów. Przede wszystkim były to przewozy dla przemysłu ciężkiego, który upadł zaraz po zmianie ustroju, więc później ta branża musiała się restrukturyzować. Pieniądze szły na restrukturyzację, a nie równolegle na rozwój. Obecnie mamy do czynienia z przestarzałą flotą wagonów. Jeżeli w przewozach międzywojewódzkich mamy wagony 20-letnie, to my, jak sobie często żartujemy, ciągle jesteśmy polonezami, to jest stan wojenny, 84 rok – takim taborem jeździmy. To jest podstawowe zmartwienie: jak szybko sfinansować wymianę tej przestarzałej floty, czyli wagonów, lokomotyw, ale też zaplecza, gdzie mamy jakieś zabytkowe tokarki, które ktoś wpisał do rejestru zabytków. Niech je sobie zabierze do muzeum techniki. My musimy mieć urządzenia nowoczesne. Do tego doszedł jeszcze kryzys. W czasie koniunktury łatwiej jest inwestować, pożyczać. W tej chwili trudniej jest uzyskać dofinansowanie na modernizację.
Ponadto dzisiaj, z powodu recesji, wiele osób się waha, czy jechać na urlop, czy nie. Jeżeli nawet wyjeżdżają, to decydują się na ostatnią chwilę. Wszystkie koleje europejskie się skarżą, że jest bardzo mało zakupów w przedsprzedaży. Ponadto widoczne jest zapotrzebowanie raczej na tańsze przejazdy niż na drogie.

Czy nie obawia się Pan, że Polacy odwrócą się od podróży kolejami? Będą wybierać samochody, a na dłuższych trasach samoloty?

W wewnętrznych połączeniach między miastami w Polsce widzę coraz mniej miejsca dla transportu lotniczego. Owszem, Polacy będą coraz więcej latać za granicę, ale nie w obrębie kraju. Autostrady zwiększą dostępność wielu rejonów krajów. Równolegle będzie postępować modernizacja linii kolejowych, co da podobny efekt. To spowoduje konieczność zrewidowania dotychczasowych przyzwyczajeń.
Kolej będzie mogła zaoferować czas przejazdu między głównymi miastami oscylujący wokół 2 godzin, dzięki czemu – o to jestem spokojny – nadal będzie atrakcyjna. Bo do autostrady najpierw trzeba dojechać – a korki w miastach robią się coraz większe, a nie na odwrót. Stąd pociąg będzie mieć tu nadal ogromny handicap.

Jaka przyszłość czeka polskiego pasażera?

Z pewnością kolej będzie bardziej otwarta, dzięki wdrożeniu nowoczesnych rozwiązań.
Już dziś nasz pasażer za pośrednictwem strony intercity.pl może kupić bilety na pociągi kategorii InterCity, Ekspres i TLK (a w przyszłości również na wybrane pociągi pospieszne), zarezerwować hotel w kilkuset miejscach w kraju i za granicą. W planach mamy budowę następnych Centrów Obsługi Klienta. W sześciu już istniejących (w Warszawie, Gdańsku, Szczecinie, Wrocławiu i Poznaniu) pasażer obsługiwany jest w wygodnych, klimatyzowanych wnętrzach. W przyszłości to właśnie Centra Obsługi Klienta mogłyby, z racji przyjaznych rozwiązań architektonicznych, stać się punktami oferującymi kompleksową obsługę pasażerów przed i po podróży. Szczególnie pasażera niepełnosprawnego, który z racji stanu polskiej infrastruktury dworcowej i peronowej wymaga naszej szczególnej uwagi.
Na dworcach pojawią się interaktywne infomaty oraz biletomaty.

Czego możemy się spodziewać ze strony Intercity jesienią?

Miłą niespodzianką dla powracających z wakacji będą promocyjne bilety od 19 zł w pociągach InterCity i Ekspresach w ramach oferty Tani Bilet. Dzięki nim codzienne i weekendowe podróże do Krakowa, Trójmiasta czy Zakopanego będą komfortowe i przystępne cenowo. W ofercie znajdzie się ponad 40 połączeń.
Zachęcamy również do korzystania z naszego internetowego systemu sprzedaży e-IC, gdzie w ramach promocji „Wcześniej i Taniej” kupimy bilety od 59 zł na wszystkie połączenia InterCity i Ekspresy.

Podziel się
 


EC1 DZIENNIK KOLEJOWY

KWIECIEŃ-MAJ 2010
NUMER 211



LISTOPAD-GRUDZIEŃ 2009
NUMER 291