*/ ?>
KOLEJOWY.
  • Polish (Poland)
  • English (United Kingdom)
KOBRO

Brać pod uwagę jedynie zdobycze tych, którzy torują drogę

Niepokorność musiała być jej cechą osobowości. I żarliwość oraz potrzeba realizowania siebie, przekraczania granic. Przekroczyła je przede wszystkim w swojej twórczości. Obraz Kobro jako łagodnej, uroczej kobiety jest obrazem zbudowanym przez ludzi, którzy mieli z nią kontakt nie dotyczący sztuki. A to, że jest ostra,  bardzo zdecydowana, walcząca – to dotyczy sztuki.Życie rzeźbiarki Katarzyny Kobro, znane we fragmentach, rekonstruowane z okruchów świadectw, wspomnień, dokumentów i zdjęć, jawi się jak gotowy scenariusz filmowy. I taki scenariusz powstał.

Jego tłem są najważniejsze wydarzenia w XX-wiecznej historii naszej części Europy: pierwsza wojna światowa, rewolucja w Rosji, odzyskanie niepodległości przez Polskę, wojna polsko-bolszewicka, druga wojna światowa i kolejna zmiana europejskiego porządku.

Katia Kobro, jako młodziutka wolontariuszka w moskiewskim szpitalu, poznała Władysława Strzemińskiego, który na froncie stracił rękę i nogę. Jesienią 1917 r. rozpoczęła studia artystyczne, należała do związku zawodowego moskiewskich malarzy razem z Kazimierzem Malewiczem, Aleksandrem Rodczenko i Władimirem Tatlinem. Wzięli ślub w Smoleńsku w roku cudu nad Wisłą, wkrótce potem przez zieloną granicę uciekli do Polski. Rozkwit awangardowej twórczości Kobro nastąpił w Łodzi. Artystyczne małżeństwo wyznaczyło sztuce nowe perspektywy, wspólnie pisali radykalne teksty, organizowali kolekcję sztuki nowoczesnej – potępionej i przez komunistów, i przez hitlerowców – która stała się zalążkiem zbiorów Muzeum Sztuki w Łodzi.

Kostek Lichtenstein: Gdzie jest słynny zeszyt Katarzyny Kobro, wspominany w artykułach o artystce?

Zenobia Karnicka, kustosz Muzeum Sztuki w Łodzi: – Nigdy tego zeszytu nie widziałam. O jego istnieniu wiem od Niki Strzemińskiej. To jest zeszyt z zapiskami Katarzyny Kobro sporządzanymi w okresie wytoczonej przeciwko niej przez Strzemińskiego sprawie o pozbawienie praw rodzicielskich, a także w czasie poprzedzającym rozprawę o odstępstwo od narodowości polskiej w czasie drugiej wojny światowej. W tym zeszycie Kobro jak gdyby próbowała odświeżyć sobie pamięć co do zachowania współmałżonka, ale te notatki są przefiltrowane przez konflikt między nimi i walkę o dziecko, mogą więc być przerysowane. Nika tylko wspominała, że są tam bardzo drastyczne zapisy. Zeszyt jest teraz prawdopodobnie w rękach spadkobiercy, czyli Georga Kobro, siostrzeńca Katarzyny. Myślę, że te zapiski nigdy nie ujrzą światła dziennego. Nika tuż przed śmiercią zapowiadała, że chce zeszyt zniszczyć. Z niego pochodzą zapiski o sytuacji po ich ucieczce z Łodzi w 1939 roku i pobycie w Wilejce. To tam Kobro wspominała, że pobiła rekord świata, bo przez pięć czy sześć miesięcy obywała się bez pończoch i pisała o tym, że jak koń pociągowy ciągnęła na sankach Strzemińskiego do szkoły, gdzie uczył. To jedyne tego rodzaju zapiski z bezpośrednimi odniesieniami do kalectwa Strzemińskiego i związanej z tym udręki Kobro jako kobiety, która musi się nim opiekować. To problem bardzo delikatny, nie wiemy, czy pisała to pod wpływem silnych emocji w konflikcie z mężem, czy też w ogóle miała poczucie, że życie z kaleką było ciężarem i akurat w tamtym czasie chciała o tym nagle mówić.

Czy te powojenne zapiski, związane z tragicznymi wydarzeniami w życiu prywatnym, zawierają jakieś informacje o sztuce?

Sądzę, że nie ma tam nic o sztuce, bo gdyby coś było, Nika wykorzystałaby takie notatki. Jest to pewnie katalog zarzutów przeciwko mężowi w sprawie o dziecko pokazujących, że ona jest dobrą matką i że córka powinna zostać przy niej, a nie przy niesprawnym ojcu. Czy robiła to za namową adwokata, czy sama z siebie, to rzeczy nie do wyjaśnienia.

A czy istnieją wcześniejsze notatki, może coś w rodzaju dziennika artystki?

To niezwykle zastanawiające, że właściwie poza znaną korespondencją Strzemińskiego do różnych osób, gdzie od czasu do czasu pojawiają się wzmianki dotyczące ich życia osobistego – ale tylko w listach powojennych Strzemiński pisze o niegodnym zachowaniu Kobro – właściwie nie zachowało się nic, co byłoby osobistymi notatkami.

Nie zachowało się czy też nie wiemy, żeby w ogóle istniało?

Musiała istnieć jakaś korespondencja, chociażby z rodziną. Ona pisywała do Marii, swojej najmłodszej siostry, która mieszkała w Moskwie, do ojca w Rydze. Od niedawna wiem, że zachowało się 12 czy więcej listów Kobro do siostry Wiery. Są one w posiadaniu Georga Kobro, który przygotowuje je w tej chwili do druku. Listy pisane po rosyjsku ukażą się teraz po niemiecku. Nigdy tych listów nie widziałam, nie wiem, z jakiego pochodzą okresu. To jest bardzo tajemnicza sprawa.

Czyli można przypuszczać, że istnieją i inne listy i jest szansa, że zostaną kiedyś odkryte?

Uważam, że tak. Z czasem się jeszcze pewne rzeczy ujawnią. Na pewno była większa niż znana do tej pory korespondencja Kobro z Jerzym Stempowskim. To bardzo ciekawa historia. Stempowski, pasierb Marii Dąbrowskiej, człowiek nadzwyczajny, pisarz, znawca literatury, kultury i historii, był w pewnym okresie związany z Rygą, można powiedzieć, że pracował na rzecz wywiadu polskiego w okresie przygotowywania pokoju ryskiego. Maria Dąbrowska notuje w swoich dziennikach, że Kobro to artystka od tych małych figlarnych rzeźb. Tak ją widzi i nazywa żartobliwie: Kobra.

Po Kobro pozostał ukrywany zeszyt. A czy Strzemiński coś pisał o ich wspólnym życiu?

Jest oczywiście ta słynna i tajemnicza powieść Strzemińskiego, która nie ma początku i zakończenia. Brakuje pierwszego zeszytu, zaczyna się od drugiego jeśli dobrze pamiętam, a kończy na siódmym. Pozostała niedokończona, bo Strzemiński trafił do szpitala i powieści tej nie skończył. Wiemy, że dał ją do przeczytania Zofii Nałkowskiej, która zanotowała, że ma wyrzuty sumienia, bo ciągle jej nie przeczytała i że Strzemiński ma jakieś straszne problemy z żoną. Ta powieść przetrwała. Zabezpieczył ją jeden z jego uczniów Jerzy Mackiewicz, a w latach 80. przekazał córce artysty. Powieść trafiła do muzeum. Nika ją nam przekazała testamentem. Publikowała maleńkie fragmenty, później powoływali się na nie różni badacze. Nika nie pozwalała na publikację tej powieści ani też nie udzielała prawa do jej przeczytania. Ja uzyskałam od niej takie prawo, kiedy była organizowana wystawa Katarzyny Kobro.

Co to za powieść?

Gdy ją przeczytałam po raz pierwszy, byłam pod wrażeniem elementów autobiograficznych. To próba opowiedzenia historii, w której występują dwie pary. Pojawiają się tam prawdziwe nazwiska wśród drugoplanowych postaci, np. Karol Hiller jako jedna z pierwszych ofiar Niemców w okresie wojny. To książka pisana bardzo trudnym językiem pełnym niesłychanej ekspresji i metafor. Jak popatrzymy na autorskie tytuły poszczególnych prac Strzemińskiego z cyklu „Moim przyjaciołom Żydom”, są to jak gdyby cytaty wyjęte z tej powieści. Momentami pisana jest jako luźna narracja, rodzaj strumienia świadomości. Wymaga, oczywiście, wnikliwej oceny literaturoznawców. Muzeum chce to w najbliższej przyszłości opublikować, także ze względu na walory autobiograficzne. Sądzę, że bez zrozumienia tej powieści niemożliwe jest zrozumienie istoty konfliktu pomiędzy tą parą artystów.

Ich córka pisała o miłości, która zmieniła się w nienawiść.

Tu decydujący jest element zdrady. Zdrady narodowej kobiety wobec mężczyzny, w tym sensie, że ona go zmusza do najstraszniejszej rzeczy, czyli do wyrzeczenia się własnej tożsamości narodowej przez podpisanie listy rosyjskiej. W powieści występuje kobieta, która biegnie do rosyjskiego komitetu krótko po wybuchu wojny. Okoliczności historyczne są szczegółowo opisane. Ona zgłasza się na listę rosyjską, by ochronić i dziecko. Partnera stawia w sytuacji bez wyjścia. Albo też będzie chciał chronić dziecko, albo wybierze polskość, ale wtedy przestaje być ojcem i mężem. To można porównać do „Wyboru Zofii”. On się wyrzeka polskości, co powoduje, że już nie ma szans, by związek odbudować, konflikty i dramaty strasznie narastają, a ona sama staje się ofiarą w tym związku. To bardzo złożona historia, o ile to, o czym Strzemiński pisze w książce, było prawdą.

Są jeszcze książki córki Kobro, ale widać w nich nastawienie, by wywalczyć dla matki miejsce w panteonie sztuki, a prawie niczego nie dowiadujemy się o tym, jakim była człowiekiem, co lubiła, jakie miała zwyczaje.

Tak, jest tego bardzo mało. Nika pisze tylko o psach, które zawsze były w rodzinie. O tym, że Kobro nadużywała kawy tak jak Strzemiński i że oboje dużo palili, wiemy z innych zapisków, nie od córki. Nika przyszła na świat dość późno, była maleńkim dzieckiem, gdy rozgrywały się te dramatyczne wydarzenia.

Przygotowując wystawy i katalogi przeanalizowała Pani wszystkie dostępne materiały o Katarzynie Kobro. Jak ją sobie Pani wyobraża?

Jako osobę tragiczną, która w pewnym momencie się całkowicie pogubiła. Była w bardzo silnym związku ze Strzemińskim, zarówno emocjonalnym, jak i duchowym. To była para wzajemnie się inspirująca i ciągle się nawzajem dopełniająca. Ona dbała o stronę praktyczną, a on o promocję. Dziś powiedzielibyśmy, że ona była od marketingu, a on od PR. To ona ustalała z drukarzem ceny i negocjowała, a on z kolei robił wszystko, żeby ją wypromować, eksponować i zawsze występował w jej obronie. To Strzemiński w każdym tekście walczy o to, żeby ona miała właściwe miejsce. I w którymś momencie następuje odwrócenie. Strzemiński pisze, że te rzeźby, które ona w 48 roku zrobiła, już nie są takie dobre, bo „zabrakło jej mojej korekty”. Ona, mimo nienawiści, która wybuchła między nimi, mówi zawsze, że na pewnych sprawach artystycznych to on zna się najlepiej.

Dla artystycznego rozwoju i awangardowych dokonań w sztuce najważniejsze są lata 20. i 30., czyli czas spędzony pod Łodzią, a później w Łodzi. Tutaj tworzyli i pisali o nowej sztuce.

Występowali wspólnie, ona czasami nawet bardziej rygorystycznie i radykalnie wypowiadała się w sprawach sztuki. Jeszcze w Smoleńsku Kobro zapamiętano jako bardzo uzdolnioną studentkę. Niepokorność musiała być jej cechą osobowości. I ta jakaś żarliwość oraz potrzeba realizowania siebie, przekraczania różnych granic. Przekroczyła je przede wszystkim w swojej twórczości. Bo obraz Kobro jako łagodnej, ciepłej, uroczej kobiety jest obrazem zbudowanym przez ludzi, którzy mieli z nią kontakt nie dotyczący sztuki. A to, że jest ostra,  bardzo zdecydowana, walcząca – to dotyczy obszaru sztuki.

Podziel się
 


EC1 DZIENNIK KOLEJOWY

KWIECIEŃ-MAJ 2010
NUMER 211



LISTOPAD-GRUDZIEŃ 2009
NUMER 291