*/ ?>
KOLEJOWY.
  • Polish (Poland)
  • English (United Kingdom)
Stary dworzec: przesunąć czy zabudować

Dworzec mógłby zostać przeniesiony lub zrekonstruowany w najciekawszej architektonicznej formie, która funkcjonowała między latami 80. XIX w. i latami 30. XX w. Obiekt byłby widoczny jako budynek zabytkowy, ale równocześnie wchłonięty przez nową strukturę – mówi Wojciech Szygendowski, Wojewódzki Konserwator Zabytków.


Kostek Lichtenstein: Lubi pan dworzec Łódź Fabryczna?

Wojciech Szygendowski: Delikatnie mówiąc, nie jest to powód do dumy. Kiedy tam jestem, z konieczności przemykam szybko przez hol kasowy, kupuję bilety i wpadam do pociągu. Byłem jednak mile zaskoczony, kiedy oglądałem dworzec z wieżowców przy ulicy Traugutta. To było paręnaście lat temu i prawdę powiedziawszy nie zorientowałem się, które miejsce oglądam. Przyszło mi na myśl skojarzenie z gdańskim arsenałem – trzy szczyty kamienic z charakterystycznymi przenikającymi się dachami. Bryła dworca jest w sumie ciekawa, z pewnością wyróżniająca się na tle innych. W Polsce jest kilka innych dworców, którymi możemy się pochwalić i nie wstydzić przed Europą: zmodernizowane dworce w Skierniewicach, Przemyślu i w Krakowie. Za granicą największe wrażenie robił na mnie zawsze dworzec główny w Pradze – Hlavní Nádraži. Już na przełomie lat 70-tych i 80-tych Czesi umiejętnie łączyli stare z nowym. To właściwy kierunek działań – ludzie częściej się przemieszczają, rosną potrzeby komunikacyjne, infrastrukturę trzeba rozbudowywać, ale szacunek do tego co było, jest równie ważny.

Jaki jest status prawny łódzkiego dworca?

To obiekt wpisany do wojewódzkiej ewidencji zabytków. Kiedy dla danego terenu nie ma miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, budynki w ewidencji nie są w praktyce chronione. Gdyby zamierzano wyburzyć dworzec, sytuację moglibyśmy porównać z niedawno rozebraną remizą przy ulicy Sienkiewicza, która również była w ewidencji. Nie chciałbym być postrzegany jako osoba, która przyczyniła się do całkowitego zniknięcia dworca. Uważam, że ten budynek ma wydźwięk sentymentalny. Dużo miłych wspomnień, nie tylko moich, ale z pewnością również wielu innych łodzian, wiąże się z tym dworcem.

Co pozostało z oryginalnego budynku?

Na pewno elewacje i niektóre ściany wewnętrzne oraz więźba dachowa, która jest w dobrym stanie. Trzeba pamiętać, że budynek był co najmniej dwukrotnie rozbudowywany. Gdyby zapadła decyzja o jego rozbiórce, będę w pierwszej kolejności wnioskował o przeprowadzenie wnikliwych badań architektonicznych, które, jak to się fachowo mówi, rozwarstwią ten budynek. Wskażą, które części powstały w poszczególnych etapach, dadzą odpowiedź, z jakich materiałów i przy użyciu jakich technik został wzniesiony. Ostatni etap jest efektem przebudowy z lat 30-tych XX w. Wówczas oryginalna bryła straciła wiele swych walorów – lekkość, harmonijną wielobryłową kompozycję. Kolejne remonty w okresie powojennym pozbawiły elewacje znacznej części detali.

Zagłębione pod ziemię tory będą przebiegać gdzie indziej niż obecnie, nowy podziemny dworzec też znajdzie się w innym miejscu. Co zrobić z budynkiem starego dworca, żeby pamięć o nim nie zginęła?

Pierwszym pomysłem, który rozważaliśmy, była idea, aby dworzec po prostu przesunąć w docelowe miejsce. Takie operacje się zdarzają. Ale w tym przypadku jest to szalenie utrudnione ze względu na wykop pod nowy dworzec i kolej dużych prędkości. W miejscu, w którym miałby stanąć dworzec, przez długie miesiące będzie dziura w ziemi. Z technicznego punktu widzenia przesunięcie budynku byłoby niezwykle kosztowne i trudne. Dworzec jest wiekowy, nadgryziony zębem czasu, więc taka operacja byłaby też ryzykowna. Stanęliśmy przed dylematem, czy dworzec ma być przeszkodą dla tak dużej szansy dla Łodzi, jaką jest projekt budowy nowego centrum, a zwłaszcza kolej wielkich prędkości, która będzie kolejnym po autostradach elementem łączącym Łódź z Europą. Jeszcze do niedawna obawiałem się scenariusza, jaki nastąpił przed laty na ul. Zachodniej. Dla celów komunikacyjnych wyburzono starą zabudowę i poszerzono ulicę, ale od razu miały powstać budynki tworzące wschodnią pierzeję – od Zielonej do Ogrodowej. Minęło 50 lat i nic tam nie zbudowano. Kiedy podpisano porozumienia, rozmawiałem z ministrem infrastruktury Cezarym Grabarczykiem i z dyrekcją kolei. Nabrałem nadziei, że wszystko się uda. Zwłaszcza, że decydenci są przychylni pomysłowi usytuowania dworca w nowym miejscu.

Czyli mielibyśmy ten sam dworzec w nowym miejscu. Czy jego bryła uległaby zmianie?

To wspomniane badania miałyby dać odpowiedź, jak dworzec miałby wyglądać ostatecznie. Uważam, że mógłby zostać przeniesiony lub zrekonstruowany w najciekawszej architektonicznej formie, która funkcjonowała między latami 80-tymi XIX w. i latami 30-tymi XX w. Gmach byłby widoczny jako budynek zabytkowy, ale równocześnie wchłonięty przez nową strukturę. Sąsiadowałby z halą kryjącą wejście do podziemnej części dworca. Dopóki nie będzie pełnego studium wykonalności, wszystko pozostaje w fazie koncepcji. Cieszyłbym się, gdyby ten pomysł się powiódł – to byłoby to, co uderzyło mnie na dworcu w Pradze. Gdy rozmawiałem z dyrekcją kolei o tym pomyśle, zaproponowałem, żeby w przypadku ewentualnej rekonstrukcji dworca częściowo wykorzystać oryginalne elementy – cegłę rozbiórkową i elementy więźby dachowej. Jeśli chodzi o barwę, trzeba będzie wykonać odkrywki, które ujawnią oryginalną kolorystykę budynku. Podnosiły się głosy, że w odnawianych łódzkich budynkach zbyt wiele jest kolorów żółtych, piaskowych. Ale taka była rzeczywistość – budynki urzędowe w carskiej Rosji były w kolorze żółto-białym.

Jak, jako konserwator zabytków, ocenia Pan projekt budowy nowego centrum i ideę rewitalizacji zabytkowej elektrociepłowni EC1?

Uczestniczyłem w uzgadnianiu warunków przebudowy EC1. Konserwator jest w niewdzięcznej roli, która sprowadza się do oceny tego, co zaproponuje inwestor. Kiedyś, współfinansując przedsięwzięcia, mógł również wpływać na sposób wykorzystania zabytku. Do projektu Interaktywnego Muzeum Techniki w EC1 Zachód nie mam pod względem konserwatorskim zastrzeżeń. Mimo iż znajdował się jedynie w ewidencji zabytków, udało się zachować budynki w takim kształcie, w jakim powstały, z niewielkimi zmianami technologicznymi i funkcjonalnymi. Jeśli chodzi o EC1 Wschód Fundacji  Sztuki Świata, zdecydowanie bym wolał, żeby powstało tam coś, co w większym stopniu eksponowałoby istniejący budynek. Za wcześnie na razie mówić też o centrum festiwalowym. Szczęśliwie nie jest obowiązkiem konserwatora zabytków dyskusja na temat kosztów przedsięwzięcia. W przypadku całego nowego centrum wiele będzie zależeć od materiałów wykończeniowych i jakości wykonawstwa.

Rozmawiał Kostek Lichtenstein

 

Podziel się
 


EC1 DZIENNIK KOLEJOWY

KWIECIEŃ-MAJ 2010
NUMER 211



LISTOPAD-GRUDZIEŃ 2009
NUMER 291